Kasia - prezentancja

Nazywam się Kasia Żarnecka . Do kliki zaczęłam chodzić pod koniec zeszłego roku 2009 . Wszystko zaczęło się właściwie od praktyk zawodowych , które właśnie tutaj – na Złotej Jesieni odbyłam w ostatnie dwa tygodnie listopada (choć tak właściwie pierwszym krokiem był zamiar wyjazdu na wakacje 2009 z Kliki, na które niestety ze względów rodzinnych w końcu nie pojechałam ).

Aktualnie ( rok szkolny 2009/2010) chodzę do dwuletniej szkoły policealnej w Krakowie na ul. Tynieckiej (Rynek Dębnicki) – szkoła dla osób niewidomych , słabo widzących , a także niepełnosprawnych - do których ja się zaliczam. Jestem tu na kierunku technik administracji , technik biurowy .

A tak poza szkołą interesuję się kulturą , fauną , florą , ....świata / innych krajów. Z tąd też m.in. kolekcjonuję kartki pocztowe z Polski i całego świata ( mam ich muszę przyznać już dość dużo – nieraz myślę , żeby je policzyć , ale muszę przyznać , że przez ich ilość od razu mi się tego odechciewa) i tu mała prożba jakby ktoś miał jakieś niepotrzebne , bo sam nie zbiera to może mi przynieść – BARDZO SIĘ UCIESZĘ! Bardzo lubię też czytać książki – ostatnio dedektywistyczne , rozwiązywanie zagadek, … Jeśli chodzi o muzykę to od jakiegoś już czasu, roku / pół roku słucham i jestem fanką zespołu Feel. Ostatnio moim wielkim „hobby” stało się robienie różnych koralików – i tu przyznam , że takich samodzielnie przez siebie zrobionych mam już całkiem sporo.

Jak już piszę o sobie to wspomnę też to o czym na pewno nie tylko ja nie lubię mówić, pisać – MOJE CHOROBY , NA CO CHORUJĘ . No więc po pierwsze jestem po operacji wycięcia guza mózgu , który konkretnie nazywa się Gerninoma. Operacja wycięcia guza i dalsze leczenie przebiegły spokojnie bez żadnych niespodzianek , ale skutki uboczne odczuwam do dziś , jak nie na zawsze. Bo po pierwsze guz uciskał na nerw wzrokowy lewego oka – i aktualnie pewna część nerwu jest na tyle uszkodzona że od kącika od strony nosa nic nie widzę. Po drugie guz uciskał na przysadkę (produkująca żeńskie hormony Estrogeny) i z tego powodu przysadka sama nie produkuje hormonów , a wszystko uzupełniane mam przez leki. No, a oprócz tego już przed operacją okazało się , że mam niedoczynność tarczycy , moczówkę prostą ( bez konkretnego leku organizm sam nie zatrzymuje wody w organizmie – inaczej bez tego leku całkiem bym się odwodniła ). Po kilku latach po chorobie przewróciłam się przechodząc w zimie z domu do domu i złamałam sobie szyjkę kości udowej . A co gorsze po długim czasie siedzenia od pasa w dół całą nogą w gipsie okazało się , że mam osteoporozę i gips nic tu nie da ( ta osteoporoza głównie po chemii i naświetlaniach , które miały do końca wyniszczyć guza ) , no więc przez następne kilka tygodni miałam włożone druty , które miały scalić kość , ale jak się później okazało przy ich wyjmowaniu nic to nie dało bo kość znów się rozeszła , no więc już na szczęście skutecznie po tym wszystkim miałam na dwa lata włożoną blachę scalającą kość. Ale skutki uboczne niestety istnieją – już nigdy tak całkiem nie zegnę nogi w biodrze ( no i dlatego na przyszłość lekarze widzą u mnie endoprotezę ) no i jeszcze ten ból nogi przy każdym halnym , zmianie pogody , no cóż ale stopniowo nauczyłam się z tym żyć.